Letnie
morze lawendy
Południe
Francji szczyci się wzgórzami porośniętymi lawendą. Przywieźli ją tam
Rzymianie dawno temu i od tego czasu Prowansja
stała się lawendowym imperium. Chociaż
odmian lawendy jest stosunkowo dużo to tylko
trzy z nich są cenione przez firmy kosmetyczne
i farmaceutyczne.
Lavandula
angustifolia, ma ostry zapach, ale to ją
ukochał przemysł perfumiarski.
Lawenda szerokolistna (lawandula latifolia) o kamforowym zapachu stosowana jest w kosmetykach.
Te dwa gatunki lawendy, często dzięki pszczołom,
ulegają skrzyżowaniu i powstaje Lavandin,
który ma piękny i słodki zapach i to on jest
kojarzony najczęściej z zapachem lawendowym.
Dawniej lawendę nosili ze sobą wędrowcy jako
amulet. Miała ona ich chronić od złych duchów.
My, żyjący współcześnie także kochamy lawendę , np. w Afryce kobiety wodę
lawendową używają do płukania włosów. Podobno doskonale je wzmacnia. Woreczki z
lawendą w naszych domach służą do odstraszania moli a przy okazji w szafie
pięknie pachnie (wypróbowane), lawenda znalazła również zastosowanie w kuchni.
Świeże liście dodaje się do sosów a suszone
kwiatki do deserów.
Jeśli cierpisz na bezsenność, masz stany
nerwowe, czy bóle reumatyczne, olejek lawendowy ci
pomoże. Można go również stosować jako tonik do
twarzy, ale należy go wówczas rozcieńczyć z
wodą.